Wyświetlam 1 notkę

Na swoim

  • Napisane 12 września 2012 o 13:16

Spakowałam swoje rzeczy. Rzeczy Jedynego również. Zamówiłam taksówkę i po góra 2 godzinach patrzyłam w szybe samochodu, ostatni raz wspominając lata w tym mieszkaniu.
Nie dało się już tam mieszkać. Chcieliśmy zostać wreszcie sami ze sobą, ze swoim nowych życiem.
Zapłaciliśmy taksówkarzowi za jego usługi. Wyjęliśmy bagaże i otworzyliśmy drzwi do nowego mieszkania. Do nowej rzeczywistości.
Chyba będzie lepiej… Czas pokaże.
Usiadłam na nowo kupionej sofie. Nie miałam siły, żeby zacząć wszystko rozpakowywać. Postanowiłam jedynie odnaleźć czajnik, kubki i jakąś łyżeczkę. Jedynego wysłałam do sklepu po herbatę, cukier i może jakieś ciastka bo miałam ochotę. W końcu żeby dojść do sklepu trzyba było tylko przejść na drugą stronę ulicy.
Po 20 minutach wrócił.
-Co Ty tam tak długo robiłeś?- pytam zaciekawiona faktem, że 3 rzeczy, kupując w jednym sklepie zajmuje 20 minut
-Byłoby szybciej Moja Droga gdybyś powiedziała mi przed wyjściem jaką herbatę i ciastka potrzebujesz.- Ale oczywiście ja zamknęłam mu drzwi przed nosem zanim jeszcze zdąrzył o co kolwiek mnie zapytać.
Spojrzałam na niego ze skruchą w oczach. Woda się zagotowała i zrobiłam upragnioną herbatę. Ciastka położyłam tak jak je Jedyny przyniósł, w opakowaniu.
Dzwonek do drzwi. Kto to może być? Tutaj? Nie przypominam sobie żebym kogokolwiek zapraszała, ani tym bardziej, zebym tutaj kogoś znała…
Jedyny otworzył drzwi. W progu stała zjawiskowa, młoda brunetka o zniewalającym spojrzeniu. Nogi mi się ugięły widząc taką piękność.
-Słucham Panią? Mogę w czymś pomóc?- zapytał miłym głosem.
-Witam. Widziałam, że ktoś się wprowadza więc postanowiłam powitać nowych sąsiadów. Jestem Aga. Mieszkam na przeciwko. – Zajrzała do mieszkania.
-Pan sam? Przez okno wydawało mi się, że był Pan z kimś.- Jedyny stał w osłupieniu, chyba przez tą energię, która biła od sąsiadki.
-Dzień dobry Pani. Może wejdzie Pani na herbatę? – zapytałam tak właściwie bez większego przekonania, ale miłym głosem.
Jedyny nadal nic nie mówi.
Rozmawiałyśmy chyba godzinę. Jedyny w tym czasie zajął się rozpakowywaniem naszych rzeczy. Nie ma widocznie ochoty na rozmowy. Normalne. Powinnam się przyzwyczaić, że nie jest rozmowny w nowym towarzystwie.
Zostaliśmy zaproszeni na następny wieczór do Agi. W sumie czemu nie? Zawsze lepiej jak się kogoś w okolicy zna, prawda?
Udało nam się uporać ze wszystkim dopiero o 2 w nocy. Jutro na zakupy. Trzeba jeszcze kupić parę rzeczy do nowego domu. Oboje jak zbite psy padliśmy na łóżko i nie minęło chyba 5 minut jak pogrążyliśmy się w śnie.
Rano wstałam, włączyłam wodę i poszłam wziąć szybki prysznic. Założyłam szlafrok i zrobiłam kawę. Może nas rozbudzi?
Jedynego obudził zapach dobiegający z kuchni.
-Wstałaś już? Tak wcześnie? Która jest godzina?- dobiega mnie zaspany głos Jedynego.
-Zegarek masz na komodzie Kochanie. Kawę zrobiłam, chodź.
Jedyny posłusznie, bez słowa wstał i przyczłapał się do kuchni.
-Może pojedziemy do salonu z meblami co Ty na to? – zaczęłam od razu.
-No wiesz… W salonie? Tam są chyba meble z najgorszych materiałów jakie mogą być. Zresztą po meble to jedziemy jutro…
Przerwałam- Ale dlaczego?- lekko zawiedzionym głosem
-Nie dasz mi dokończyć. Bo mam małą niespodziankę. Wiedząc jakie to mieszkanie ma wymiary, zrobiłem projekt mebli u siebie w pracy i jutro będzie można odebrać. Chciałem zrobić Ci niespodziankę.- Uśmiechnął się do mnie łagodnie.
Oczywiście ścieło mnie z nóg. Boże! Ile to będzie kosztować!! Meble na wymiar!!


  • RSS